Człowiek jest istotą, która z reguły w obawie przed odrzuceniem czy brakiem zrozumienia ze strony innych, przejawia skłonności do zakładania maski i tuszowania swoich słabości.
Swoje skazy skrywa gdzieś na dnie, tak dobrze, że nie sposób je dostrzec.
Drugą rzeczą jest fakt, że człowiekowi ciężko przyznać się przed samym sobą, że ma problem, a co dopiero podzielić się tym  z innymi.

Widmo depresji

Po alkoholiku (kiedy jest w ciągu) widać, że pije.
Kiedy ktoś jest uzależniony od narkotyków, też można to dostrzec.
A co z bólem duszy i psychiki ? Czy byłbyś w stanie wskazać człowieka cierpiącego na depresję bądź jej odmiany?
Nie, człowiek nie dopuszcza do siebie myśli, że to może dotknąć także jego.
Z tym da się żyć, ale jest ciężko. Tu  potrzeba czegoś więcej niż chęci.
Nie będę Wam przedstawiać definicji choroby rodem z  Wikipedii, bo nie o to tu chodzi.

Myślę, że poniższy filmik Katarzyny Napiórkowskiej  odda to bardziej niż tekst.

 

Przerwać milczenie

 Nie mam depresji (stąd w tytule słowo „widmo”), ale czasem myślę, że moja choroba jest gorsza. (nie mam tu na myśli targowania się, kto bardziej cierpi, chodzi o to, że depresja to bardziej stan ciągły, pogłębiający się bez pomocy specjalisty natomiast nawracające stany depresyjne to prawdziwy random myśli, uczuć i poczucia chęci do czegokolwiek)
To ciągłe wahania jednego dnia możesz przenosić góry, drugiego zaś nie chce Ci się nawet wstać i kiwnąć palcem. To nie musi być dzień na dzień, to może być tydzień, a nawet miesiąc na miesiąc.

Najgorzej jest, kiedy zamykasz się w szklanej kuli i zupełnie odcinasz od świata, znajomi myślą, że masz ich w dupie, a Ty po prostu znowu jesteś w sidłach choroby.

Wierzcie mi to bardzo męczące, kiedy człowiek walczy sam ze sobą.
To tak jakbyście mieli dwie osoby w jednym ciele, kiedy jedna bardzo pragnie realizować plan dnia, marzenia, cele ta druga zaś bierze głaz i przygniata Was do łóżka tak, że nie chce Wam się wstawać i wszystkie chęci znikają jak za pstryknięciem palca.
Tak mogę Wam to wyjaśnić w prosty sposób, zawiłe definicje nie są tu potrzebne.
Sami zauważyliście, że bardzo długo nic nowego nie pojawiało się na blogu. Wzięłam się w garść i po raz setny zabierając się do napisania tego tekstu, udało mi się.
Nie tłumaczę się. Pragnę, tylko abyście zrozumieli.

depresyjny stan

Zgubny okres remisji

Fajnie czuć się znowu zdrowym, niepohamowany przypływ energii pozwala na snucie nowych planów, wyznaczanie ambitnych celów.
Jest pięknie, masz wrażenie, że pokonałeś to diabelstwo, widmo depresji znika i cieszysz się życiem. Czasem tydzień, czasem miesiąc, a nawet kilka miesięcy.
Wszystko idzie tak, jak tego pragniesz. Znowu jesteś szczęśliwy nie tylko na zewnątrz, ale też i wewnątrz siebie.
Pewnego dnia niespodziewanie znowu dopada Cię nie chęć, pojawiają się bezsenne noce, podczas których snujesz wizje planów na jutro. Tylko po to, by rano obudzić się, stwierdzić, że nic Ci się nie chce, że nie masz siły i zostajesz w łóżku. Wiesz, że znowu historia zatacza koło. I tak całe życie….

remisja

Prośba o pomoc, to nie wstyd

Człowiekowi ciężko przyznać się przed samym sobą, że ma problem, a co dopiero podzielić się tym z innymi.
Myślę, że do tej decyzji trzeba wewnętrznie dojrzeć.
Przychodzi taki czas, kiedy zdajesz sobie sprawę, że sam temu nie podołasz i wtedy zaczynasz szukać pomocy.
Najczęściej boisz się „Co powiedzą ludzie ? Był u psychiatry na pewno jest z nim coś nie tak”. Odrzuć myśl o tym, co powiedzą, nie bój się konfrontacji. Tu nie tylko chodzi o Twoje zdrowie, ale także niekiedy o życie.

Czy ja bałam się wizyty u psychiatry?
Każdy z nas by się bał usłyszeć, że ma nierówno pod sufitem, ale wiecie co? Nasz świat jest na tyle nienormalny, że się tym nie przejmuję. Bowiem są ludzie nienormalni zdiagnozowani i ci, których jeszcze nie zdiagnozowano.
Jeśli, ktoś uzna mnie za wariatkę, bo chodzę do psychiatry i mam terapię u psychologa, spoko niech tak uznaje. Nie wstydzę się, że poprosiłam o pomoc, by szczęśliwie patrzeć w przyszłość.

Widmo depresji- reasumując

Słowem końcowym, jeśli zauważyliście jakieś zmiany w zachowaniu u swoich bliskich, znajomych czy przyjaciół, nie pozostawajcie obojętni.
Depresja i choroby jej pokrewne dopadają coraz więcej osób.
Polecam zapoznać się także z wpisem Psycholog Moniki, gdzie poznasz wszechobecne  mity na temat depresji.
A jeśli sam cierpisz na depresję czy inną chorobę, wiedz, że nie jesteś sam. Wiedz, że nie musisz się poddawać, chociaż często brakuje Ci siły do walki, nie wstydź się sięgnąć po pomoc, nim będzie za późno.

Jeśli dotarliście do tej części wpisu, dziękuję Wam za poświęcony czas na przeczytanie go. Zostawcie jakiś znak w komentarzu.


  • Wiesz? Ja nawet nie chcę być normalna. 🙂 Zresztą co to znaczy być normalną? Taką jak wszyscy? To już wolę jak mówią, że jestem wariatką.:-) Dobrze wiem co to znaczy gdy chcesz przenosić góry, a przytłacza Cię głaz. Dziś tak miałam. Na szczęście przeszło,ale nie był to łatwy dzień. Wizytę u psychiatry mam już za sobą. Był taki moment, kiedy musiałam brać leki, bo mój stan depresyjny przedluzał się. A wiesz ze ich się bałam? Leków znaczy. Ja i psychotropy? Ale to nie były psychotropy tylko bardzo łagodne leki, które naprawdę mi pomogły. Życzę Ci jak najmniej takich stanów, najlepiej wcale. I dobrze, że napisałaś ten post. Coraz więcej ludzi przeżywa stany depresyjne. Warto przypominać, że pomoc jest w zasięgu ręki. Pozdrawiam.

    • „Zresztą co to znaczy być normalną? Taką jak wszyscy? To już wolę jak mówią, że jestem wariatką.” święte słowa. W sumie to jaka niby jest definicja normalności ? 🙂
      Ja także dostałam leki, inhibitor zwrotny serotoniny, czy mi pomagają? Dziwnie się po nich czułam, na prawdę trochę jak wariatka. momentami działały jak gaz rozweselający.
      Dziękuję za komentarz, mogłabym stwierdzić iż w końcu napisałam. Musiałam się wziąć w garść, próbowałam od lipca.. W końcu się udało i cieszę się, że popierasz fakt iż warto o tym pisać. Niestety wielu ludzi, których dotyka depresja boi się otworzyć. zresztą nic dziwnego jak pisałam w poście, tak działa mechanizm człowieka, bronimy się w ten sposób przed lękiem, odrzuceniem czy reakcją społeczeństwa.
      Pozdrawiam Cię cieplutko i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będziemy miały okazję na wymianę zdań. 🙂

  • Mama-na-obcasach

    Oj na depresje choruje bardzo dużo osób, zupełnie odrzucając to od siebie.

    • Dokładnie, najgorszym czynnikiem właśnie jest to, że odrzuca się myśl o chorobie i nie szuka się pomocy. Ja zdecydowałam się po 3 latach odkąd zauważyłam oznaki, na wizytę u psychiatry.. Jego zdziwienie ” Jak Pani sobie dała radę przez te 3 lata” jakoś musiałam, tylko, że na obecnym etapie to „jakoś żyć” przestało być zadowalające.
      Pozdrawiam

  • Cóż, ja mam za sobą takie doświadczenia w najbliższej rodzinie… Dobrze, że o depresji mówi się coraz więcej. I przykro, że ta choroba dotyka tyle osób, a wiele sobie nawet nie zdaje z tego sprawy…

    • Dokładnie, a najgorsze jest to, że ludzie zmagający się z tą chorobą potrafią się świetnie maskować tak jakby prowadzić podwójne życie, i znajomym czy rodzinie ciężko jest cokolwiek zauważyć.

  • Pingback: Jesień (NIE) taka zła- zmiany na blogu()

  • Pingback: 8 Blogów, które warto poznać - podsumowanie września. -()

  • Diagnozowałaś się pod kątem choroby afektywnej dwubiegunowej? Jest często błędnie brana za depresję, a Twój wpis ma kilka przesłanek wskazujących, że być może masz ChAD typu II, a nie nawracające myśli depresyjne (te dwie osoby w jednym ciele, te przypływy ogromnej energii, ta walka ze sobą, te dość szybko następujące totalne zmiany nastroju oraz reakcja na leki…). W ChAD hipomanie często są brane za okres remisji i pomijane w rozmowach z psychiatrą. Sprawdź to koniecznie, poczytaj na ten temat i pogadaj z lekarzem, bo jeśli masz ChAD, to koniecznie powinnaś zmienić leki z nakręcających huśtawki na stabilizujące nastrój.

    • Dziękuję Ci za opinię i sugestię. To była moja pierwsza samo-diagnoza, którą szłam potwierdzić do psychiatry. Co zdiagnozował przeczytałaś sama. Zastanawiam się nad wizytą u innego lekarza. Bo ten wysłuchał mojego monologu, zaprzeczył aby to była dwubiegunówka i zapisał inhibitor zwrotny serotoniny. Po miesiącu sama odstawiłam tabletki. Póki co radzę sobie bez nich.

      • Nie ufam lekarzom wypisującym SSRI komuś, kto podejrzewa się o ChAD. To lek pierwszego rzutu, ale bipolar jest wyraźnym przeciwwskazaniem i wykluczenie go podczas pierwszego spotkania uważam za błąd.
        Polecam lekarza, który wprost pisze, że ma doświadczenie z leczeniem dwubiegunówki, najlepiej takiego, który pracował na oddziale chorób afektywnych w szpitalu (o ile oczywiście znajdziesz). Dwubiegunówka jest trudnym do zdiagnozowania zaburzeniem, bo przybiera najróżniejsze postaci, a polscy lekarze nadal często kierują się schematem depresja-mania. Jeśli znasz angielski to zachęcam Cię do lektury „Breaking the Bipolar Cycle” – daje fajny wgląd w chorobę, bez względu na jej postać. IMO może Ci ułatwić życie nawet jeśli nie masz oficjalnej diagnozy ani leków. Mnie w każdym razie bardzo pomogła.

        • No niestety, leczenie i traktowanie ludzi w polskiej służbie zdrowia, pozostawia wiele do życzenia.
          a „BtBC” chętnie poczytam. Dziękuję Ci za wszelkie informacje. Jak trochę mi się grafik „zluzuje” to wpadnę na bloga do Ciebie. Na razie tylko zajrzałam 😉

          • Oj pozostawia. Jestem bardzo szczęśliwa, że (czasem z zagryzieniem zębów) mogę sobie pozwolić na prywatne leczenie… Dobrzy lekarze przeważnie uciekają z NFZ, bo też nie dają rady.

            Zapraszam serdecznie! Mam tam notkę o własnych doświadczeniach z ChAD. I zawsze z przyjemnością odpowiem na wszystkie pytania 🙂

  • Dla mnie takie dni, kiedy nic nie można ze sobą zrobić to jak leżenie na wodzie. Kwestia teraz tylko tego, czy dasz się wciągnąć na dno czy jednak zaczniesz płynąć. Po własnych doświadczeniach wiem, że mi pomogły kontrole tarczycy i po prostu „zahaczanie się” o każdy okruszek szczęścia. Są lepsze i gorsze dni, ale najważniejsze to nie udawać i się starać. Powodzenia <3.

  • Pingback: Depresja - kiedy pochłania Cię czarna dziura -()

  • Pingback: Rok w blogosferze - podsumowanie i nadchodzące zmiany -()

Powiązane Posty

Psychologia

Chroń dziecko w sieci – zobacz, jakie to proste

Pedofilia to nie tylko zagrożenie w świecie rzeczywistym, ale też realne zagrożenie w wirtualnym świecie. Jest to ważny temat, któremu każdy rodzic powinien poświęcić więcej niż chwilę uwagi. Warto być świadomym, by móc chronić swoje Czytaj więcej…

Psychologia

Rodzicu! Sam pchasz swoje dziecko w ręce pedofila

Możesz mi nie wierzyć w tej roli, jestem tylko obserwatorem. Możesz nie czytać tego dalej, przecież Ciebie pedofilia nie dotyczy. Możesz zaraz zbesztać mnie z błotem, bo co mądrego może Ci powiedzieć dwudziestopięciolatka bez dzieci? Czytaj więcej…

Psychologia

Arachnofobia – jak z nią walczyć? + darmowy poradnik do pobrania

Arachnofobia to inaczej bardzo silny lęk przed pająkami. Może mieć różne objawy, a także różne podłoże występowania. Arachnofobia jest najczęściej występującą fobią wśród ludzi. Szacuje się, że nawet 92% ludzi na świecie cierpi na arachnofobię.  Czytaj więcej…