W sidłach anoreksji – wywiad z psychologiem

W sidłach anoreksji 

Anoreksja to choroba psychiczna. Nieleczona wyniszcza organizm i psychikę człowieka. W skrajnych przypadkach może prowadzić do śmierci. Istnieją też osoby, którym całkowicie udało się opuścić sidła anoreksji. Na trudne pytania, znajdziecie odpowiedź prosto z gabinetu psychologa. Zapraszam do lektury.

CZYTAJ TAKŻE:

Anoreksja historie prawdziwe cz.1

Anoreksja cz.2 – wygrać życie

anoreksja oczami psychologa

P – Czy anorektyczka, jest świadoma swojej choroby?

M – Nie odpowiem jednoznacznie na to pytanie. Bywa tak, że osoby cierpiące na anoreksję (przypominam, że dotyczy to także chłopców i mężczyzn) mają pozytywne skojarzenia z anoreksją i wręcz chcą zachorować. Chcą osiągnąć figurę ze swoich marzeń i wtedy jest pełna świadomość choroby. Chociaż często takie osoby nie do końca zdają sobie sprawę co, to tak naprawdę oznacza i jak ciężkie jest to zaburzenie.

Bywa jednak także tak, że zaczyna się od odchudzania, które w pewnym momencie idzie o ten jeden krok za daleko. Wtedy nie możemy jednoznacznie powiedzieć, że osoba chora na anoreksję była, czy też jest świadoma swojej choroby. Po prostu w pewnym momencie odchudzanie przeszło w chorobliwe odchudzanie, a ono w chorobę samą w sobie. Wtedy świadomość przychodzi dość późno.

P – W jakim stadium zaawansowania choroby, rodzina odkrywa problem? Dlaczego wcześniej jest go tak trudno zauważyć?

M – Anorektycy bardzo skutecznie ukrywają objawy swojej choroby. Często także jej zaprzeczają, przez co jest ona niezwykle trudna do zauważenia przez innych w początkowej fazie. Potem, chory jest już całkowicie podporządkowany zaburzeniu, jego dzień wypełnia anorektyczna rutyna, której już nie da się ukryć przed innymi. Jednak trzeba obserwować i wiedzieć, na co zwracać uwagę.

P – Czy konieczne jest leczenie szpitalne? (proces leczenia) 

M – To także zależy od stopnia zaawansowania choroby. W pewnych przypadkach konieczny jest szpital (przy wycieńczeniu organizmu) i pełna kontrola odżywiania. Natomiast często wystarczy terapia u psychoterapeuty. Jednak decyzje o tym podejmuje specjalista. Najczęściej najpierw jest to lekarz, potem kieruje się chorego na terapie.

Najważniejszy, ale i najtrudniejszy krok, to ten, by zdać sobie sprawę z tego, że ktoś jest chory. Przyznać się przed sobą, że ma się problem. Anoreksja jest chorobą długotrwałą i przewlekłą, wymaga długotrwałego leczenia i mogą zdarzać się jej nawroty. Jednak przy odpowiednim wsparciu, możliwe jest całkowite wyzdrowienie i powrót do normalnego funkcjonowania. Jak w przypadku każdej innej choroby, istotne jest szybkie wykrycie i rozpoczęcie terapii. Badania pokazują, że im krócej osoba cierpi na anoreksję, tym większa szansa na całkowite wyzdrowienie.

P – Jak rozmawiać z dzieckiem o anoreksji i zaprowadzić  je do psychologa?

M – Osoby cierpiące na anoreksję często zaprzeczają chorobie, dlatego bardzo trudno może być o niej rozmawiać. Zwłaszcza jeśli młody człowiek nie ma np. zaufania do rodziców – ciężko może być im do niego dotrzeć. Dlatego ważne jest, by spróbować zachęcić go do wizyty u psychologa.

Jak wspominałam wyżej, najważniejsze i najtrudniejsze to uświadomić sobie, że jest problem, z którym trzeba walczyć. To chory musi wykazać chęć leczenia. Musi być na to gotowy i otwarty na pomoc z zewnątrz. Na siłę niewiele da się zrobić. Ale warto wciąż zachęcać, mówić, że to dla jego dobra, że to tylko rozmowa, że chodzi o wsparcie. Możliwe, że takie argumenty przemówią do chorego i zgodzi się choćby na jedną wizytę u terapeuty. Taka wizyta może zaowocować terapią i wyleczeniem.

P – Dziękuję serdecznie Moniko, że poświęciłaś mi swój czas i zechciałaś odpowiedzieć na bardzo ważne pytania. Czy chcesz na koniec dodać coś od siebie?

Od siebie mogę dodać tylko tyle, by ze swoim dzieckiem przede wszystkim rozmawiać, a nie do niego mówić. By traktować go jak partnera, zwracać na niego uwagę, szanować i oczywiście kochać. Troska, otwartość, wzajemny szacunek, wsparcie w trudnych momentach i zaufanie. To coś, co pomoże uchronić młodego człowieka przed wieloma problemami.