Rok w blogosferze – podsumowanie i nadchodzące zmiany

Rok w blogosferze minął tak szybko

Prawdę mówiąc, gdyby nie przypomnienie o kończącym się rocznym pakiecie na hosting, w ogóle bym się nie zorientowała. Czas biegnie nieubłaganie szybko, a nasze wyobrażenia nie koniecznie przybierają postać rzeczywistą. Dlatego zrobiłam sobie mały rachunek sumienia, w którego konsekwencji na blogu pojawią się zmiany. Jakie one będą, przekonacie się z czasem. A teraz zejdzie wzrokiem troszkę niżej i poczytajcie roczne podsumowanie.

Rok w blogosferze – podsumowanie

Kiedy zakładałam bloga, nie byłam pewna czy jest to zajęcie, które nie będzie słomianym zapałem, czy ma to sens i co mi to da. Jednak po roku pisania tego bloga, stwierdzam, że to był dobry pomysł i chociaż nie mam milionowych wyświetleń, tysięcy czytelników a firmy nie walą oknami i drzwiami, pytając o współpracę. To uważam, że było warto. Warto być dla Was, dla garstki czytelników, którzy zawsze wracają, dla nowych, którzy odnajdują tu coś wartościowego. Dosyć tego słodzenia o tym, jacy jesteście cudowni i jak bardzo cieszę się, że mam dla kogo pisać. Rachunek sumienia był prosty do zrobienia, a jednocześnie trochę bolesny. Wiadomo prawda w oczy kole, ale grunt to przyznać się do błędu i go więcej nie popełniać. Najpierw jednak gorzką prawdę trzeba osłodzić pozytywnym aspektem, a wtedy pochłonąć wszystko jednym kłapnięciem, by nie mieć wyrzutów sumienia.

Rok pozytywów

czyli to wszystko, co pozytywne otrzymałam będąc z Wami przez rok blogowania. Na początek oczywiście to Wy, czytelnicy, blogerzy. Jesteście wspaniałymi ludźmi, którzy piszą wartościowe treści, dają ogrom inspiracji
i motywacji. Blog stał się też swego rodzaju terapią w chorobie.  Jednak najbardziej pozytywnym aspektem prowadzenia tego bloga jest powstanie Nightwriterki, pisząc bloga uświadomiłam sobie, że to nie jest czynność, którą muszę robić z musu, a sama przyjemność. Porzuciłam więc dotychczasowy pomysł na własną markę odzieżową, a poświęciłam się pisaniu.

Zmiany na blogu

Po rachunku sumienia i głębokich przemyśleniach przyszedł czas na zmiany. Będą one następować sukcesywnie, wszystkiego naraz się nie da zrobić. A szkoda, bo chętnie pstryknęłabym palcem, żeby wszystko zrobiło się samo. Wszystko przewrócę do góry nogami, będzie inaczej czy ładniej nie wiem, sami ocenicie.

  • sprawy technicznie
  • zmiana loga
  • zmiana wyglądu bloga
  • UWAGA- zmiana tematyki bloga (pojawią się nowe kategorie, niektóre znikną)

Czego muszę dopilnować? Przede wszystkim jest to systematyczność wpisów.  Czy zmieniłabym coś, gdybym mogła cofnąć czas? Myślę, że nie chociaż na pewno nie zabierałabym się za blogowanie od dupy strony. Bo niestety, niektóre fajne pomysły okazały się totalną porażką (mam na myśli akcję „Pozdrowienia do więzienia- tatuaż stereotyp kryminalisty”) pomysł był fajny, wykonanie gorsze i nie wyszło tak jak chciałam. Właśnie to mogłabym uznać za swoją największą porażkę podczas roku blogowania.

 


Jeśli chcecie dodać coś od siebie, nie krępujcie się zapraszam do komentowania. Rady dobrego serca również przyjmuję.

  • Niezależnie od tego jakie zmiany tu nastąpią, ja zawsze wrócę 😊 znalazłam Cię przez przypadek i nie mam zamiaru opuszczac 😃 trzymam kciuki za zmiany ❤

    • Bardzo mi miło 🙂 ja cytry (NIAKI)kę zawsze do herbatki czytam 🙂 choć prawdą jest, że rzadko zostawiam po sobie ślad 😉

      PS. Bardzo fajne logo z Cytrynkami 🙂

  • Mnisiowo Mnisiowo

    Organizacja i systematycznosc 😉 tego mi też brakuje ❤

  • Świetnie, że ludzie tak dużo wyciągają z blogowania, to jest naprawdę genialne zajęcie 🙂

    • Prawda, a wiele dobrych rzeczy uczy. A ponadto można poznać wiele ciekawych osób 🙂

  • Claudia Pudernik

    Ja zaczęłam pisać bloga, bo chciałam pierwsze napisać książkę. Ale uznałam, że pisanie jednego tematu wkółko mnie nudzi i stąd pomysł na bloga 🙂
    Fajnie, że odkryłyśmy takie zajęcie- można to nazwać hobby 🙂
    I gratuluję takich czytelników, którzy zawsze przy Tobie są 🙂

    • no proszę! Ja też chciałam napisać książkę, nawet już zaczynałam :). Ale coś nie pykło. 4 pierwsze strony zostały wyrzucone do kosza. I na tym się skończyło. Jednak wciąż w głowie mi siedzi pomysł napisania książki 🙂 W sumie po części się udało, bo napisałam małego 30-to stronicowego e-booka. Pozdrawiam