12 niecodziennych – Wrzesień

HASZTAG 12 niecodziennych


Cieszmy się z małych rzeczy, bo wzór na szczęście w nich zapisany jest. Na początku był chaos, ale trzeba było go jakoś ogarnąć. 
A z chaosu powstały poszukiwania, a z poszukiwań wyłoniły się fajne i ciekawe blogi. Na jednym z nich znalazłam bardzo fajną akcję dla blogerów, żałuję tylko, że tak późno. Ale lepiej późno niż później. #12niecodziennych to akcja zorganizowana przez Kasię. Jej misja bardzo prosta, zrób dla siebie coś, czego jeszcze nie robiłeś, bądź robiłeś to zbyt rzadko, aby to docenić.

Dla Ciebie może być coś rutyną i codziennością, a dla mnie może być już to coś niecodziennego. Każdy z nas ma inne małe i wielkie rzeczy, które nas cieszą. Akcja fajna, bo w codziennym biegu życia, często o sobie zapominamy, można nazwać ją przypominajką. Dobra, bez zbędnego ględzenia oto moje niecodzienności we wrześniu.

W skrócie:

  • Pająki
  • Psycho
  • No, to ciach!

PAJĄKI

pająk

Nie, nie kupiłam sobie czarnej wdowy, czy innego włochatego przyjaciela. Nie wspominałam na blogu wcześniej, ale ja to straszna panikara jestem i w ogóle boję się pająków, mam arachnofobie i jestem w stanie nawet zemdleć na widok pająka. Śmieszne nie? Bo myszy i szczurów się nie boję ani innych takich. Mieszkając w Irlandii, moja fobia pajęcza wzrosła, otóż nie dość, że pająki są gigantyczne to jest ich tam cała masa (i nie dodaję tutaj, żeby było trochę drama, serio pełno ich np. za oknem kolonia baby pająków, liczyła sobie ok. 100 egzemplarzy). I tak się potoczyło, że jak jeden w sypialni mi wyskoczył zza szafy, to panika była, latanie i ogłuszanie pająka z dezodorantem do stóp. Od tej pory mój Myszon (nie, nie zwierzątko, tylko mój Facet) zmuszony był codziennie przed snem odsuwać w sypialni wszystkie szafki i łóżko, abym ja miała pewność, że nie ma tam nigdzie tych cholernych pająków. Inaczej bym nie zasnęła.

Do czego zmierzam, kilka dni temu odkryłam obrzydliwego pająka, który wisiał sobie nad mym łożem i bezczelnie się na mnie gapił. I ot dla mnie mały cud, zamiast latać jak poparzona i panikować, zostawiłam go tam nad mym łożem i poszłam spać. I wiecie co? Świat się nie zawalił, pająk mnie nie pożarł, a gdy rano otworzyłam oczy, już go nie było. Wiem dla kogoś normalnego, to nielogiczne jest, ale uwierzcie mi dla kogoś, kto mdleje na widok pająka to wielki postęp.

PSYCHO

„Człowiek całe życie się uczy, a i tak głupim umiera.”

edukacja

Coś ku samorozwojowi. A co, trzeba się kształcić i rozwijać. Chociaż i tak  jak to mówią, człowiek całe życie się uczy, a głupim umiera.
Jednak dobrze jest inwestować w samego siebie i poszerzać swoje horyzonty. Zapisałam się na studium psychologii ze specjalnością psychoterapia. I ot Jebnięta będzie pomagać jebniętym. Ale tak jest chyba lepiej, co? Przynajmniej się dogadamy, są jacyś chętni na terapię ?

NO TO CIACH !

Czyli jak to nie jestem alfą i omegą  wszystkich zawodów świata, a i fryzjerstwa w jednym palcu nie mam. To niecodzienne trochę z musu jest, bo zasadniczo ja to do fryzjera nie chodzę, bo i tak nigdy nie zrobią na mojej księżycowej głowie tego, co chcę. No i tak właśnie tknęło mnie diabelstwo jakieś, żeby podciąć sobie końcówki (zawsze to robiłam i wychodziło dobrze), niestety tym razem coś poszło nie tak, nożyczki były ostre, jak brzytwa i jak ciachnęłam, to tak oto lament i płacz nastał, a dom cisza grobowa ogarnęła. Pierwsza w nocy, a ja desperatka (blondynka w dodatku) szukam u wujka Google pogotowia fryzjerskiego, bo na drugi dzień przecież do pracy, a jak mam wyjść do ludzi z czymś, co jak po niemiecki hełm na głowie wygląda. Na szczęście mamusia ma kochana, pomogła wyjść z opresji   i z samiutkiego rana umówiła mnie do znajomej fryzjerki. Kochana Pani na szczęście uratowała moje włosy i jak człowiek poczłapałam do pracy. Chociaż szkoda mi, rok zapuszczania włosów a tu z 20 cm poleciało jak nic. Chyba jednak zacznę chodzić to tego fryzjera, już regularnie.


A Wy macie jakieś codzienne- nie codzienności? Podzielcie się w komentarzach i śmiało pozwalam się śmiać  z moich poczynań. No bo, kto normalny biega za pająkiem z dezodorantem do stóp?

  • A widzisz, u mnie na blogu cisza z tymi niecodziennymi rzeczami, trzeba wreszcie się zmotywować, bo co nieco się wydarzyło, trzeba opisać zanim uleci z pamięci.:) Co do pajaków, boję się tylko tych dużych, a może raczej brzydzę. Jednak w większą panikę wpadam na widok myszy. Niestety ostatnio znów prowadzę z nimi wojnę, bo się pojawiają w moim domu. Brrr…wstręciuchy. 🙂 Ja kiedyś biegałam z lakierem do włosów za mrówkami, więc witaj w klubie lekko stukniętych, lecz kreatywnych kobiet. 🙂

    • Z niecierpliwością będę czekać na nowości u Ciebie 😀 niedługo będzie wpis o motywacji 😉 więc może dam Ci kopa do działania hihihi
      A na myszy przygarnij kocura, powinien się z nimi rozprawić 😉 .
      O no to miło mi, nie jestem sama 😀

      • Na razie mam żałobę po poprzednim kocurku, więc nowego nie chcę. 😛
        Czekam na wpis o motywacji i tego kopa. 😀

  • Pisałem ostatnio u siebie o tym jak bardzo nie lubię fryzjerów… Kilka dni temu się to masakrycznie pogłębiło, bo pani mi zrobiła na głowie coś, czego ja kompletnie nie rozumiem. Jestem z tych typów, co to górę mają raczej dłuższą, a boki i tyły wygolone, a teraz mam ma 1/3 góry pod ukosem włosy o 70% krótsze niż reszta góry i nawet nie zauważyłem, w którym momencie coś takiego się stało. Pani to piękniutko przykryła tymi dłuższymi, zaszedłem do domu i dopiero wtedy ogarnąłem, że coś jest nie tak. Od tego czasu noszę się z zamiarem zgolenia całej głowy na 2 mm, ale trochę mi żal, bo znów tak zapuszczać… :((((

    • Znam ten ból, dlatego ja nigdy nie chodziłam do fryzjera.. ja nie wiem czemu oni zawsze robią odwrotnie niż to, o co prosi klient. Btw. Jednak po sytuacji opisanej powyżej, będę chodzić do tej samej kobitki co z po niemieckiego hełmu zrobiła mi całkiem niezłą fryzurkę 😉 ale dla mnie trafić do dobrego fryzjera, to szansa jedna na milion 🙂

      • Ja właśnie mam taki sprawdzony zakład, ale z lenistwa poszedłem do innego i mam za swoje. 😛

        • Czyli mam dla nas taki zajebiście głęboki wniosek 😛 Lenistwo nie popłaca 😀 hehehe

  • Od jakiegoś czasu irytował mnie fakt, że Google bardzo powoli indeksuje coraz to nowe strony mojego bloga. Irytował, ale nic z tym nie robiłem. Ostatnio jednak puknąłem się w głowę, grzebnąłem w Internecie i znalazłem instrukcję szybkiego indeksowania poprzez Search Console. Problem rozwiązany, nowe doświadczenie zdobyte. Może być? 🙂

  • Ja tam obcinam się sama od lat – jest na kogo zwalić. 😉

  • Pingback: 12 niecodziennych rzeczy - wrzesień | Droga do minimalizmu()

  • Do kuchni wlazł mi pająk. I zamiast go zabić, odchyliłam listwę od szafek i go tam wpuściłam. Dobry uczynek na tamten dzień został uczyniony.

    • oo i kolejny dobry uczynek przeciw złym pająkom 😉 w sumie one nie są takie groźne 😀